Saab 95 z 1966 r. – szwedzka rajdówka Dariusza Kamińskiego

Svenska Aeroplan Aktie Bolaget, czyli szwedzkie samoloty spółka akcyjna.
Nie będziemy dziś rozmawiali o samolotach, tym bardziej, że ta szwedzka firma po II wojnie światowej zaprzestała produkować samoloty, a zaczęła samochody. Samochody, które nazwę zaczerpnęły od pierwszych liter nazwy zakładu, czyli SAAB.
Pierwszym seryjnie produkowanym modelem był SAAB 92 (od 1949), z dwucylindrowym, dwusuwowym silnikiem, który przyniósł fabryce I miejsce na podium na rajdzie Monte Carlo w 1952 (w Klasie Pań, kierowcą była Greta Molander). SAAB jeszcze niejednokrotnie wygrywał rajdy Monte Carlo i inne, a to dzięki wybitnemu szwedzkiemu kierowcy rajdowemu – Ericowi Carlssonowi.
W 1963 rajd Monte Carlo Eric Carlsson wygrał jadąc SAAB -em 96. Takim właśnie Saabem w wersji kombi może pochwalić się mój dzisiejszy rozmówca, Pan Dariusz Kamiński, ekonomista, absolwent Uniwersytetu Gdańskiego.
Marek Gut. Witam Pana. Czy wersja kombi Saaba 95, którą Pan posiada, również ścigała się w rajdach?
Dariusz Kamiński. Tak, choć była to wcześniejsza wersja tego modelu. Saab 95 był w owym czasie jedynym modelem wyposażonym w 4-biegową skrzynię biegów. Inne modele – 93 i 96 – posiadały skrzynie o trzech przełożeniach. Właśnie dzięki 4-biegowej skrzyni firma zdecydowała się wystawić Saaba 95 w Rajdzie Monte Carlo w 1961 roku. Załoga Erik Carlsson/Walter Karlsson ukończyła rajd na znakomitej czwartej pozycji. Saab w nadwoziu kombi startował w Rajdzie Monte Carlo tylko jeden, jedyny raz. Obecnie, od niedawna istnieje w Polsce replika tego auta, wykonana zgodnie z oryginałem z 1961 roku. Właścicielami tego auta są miłośnicy Saabów z Warszawy.
M.G. Zostawmy rajdy, porozmawiajmy na „niższych obrotach”; proszę mi powiedzieć, dlaczego właśnie SAAB, i właśnie ten model, w Pana garażu?
D.K. Powód jest prosty. Zawodowo współpracuję z firmami szwedzkimi, na co dzień jeżdżę współczesnym modelem Saaba. To wspaniały samochód, i to skłoniło mnie do zainteresowania się wcześniejszymi modelami tej firmy. Myślałem o zakupie Saaba 90, auta z lat 80. ubiegłego stulecia. Lektura pewnego reportażu w miesięczniku „Motor” zawiodła mnie do Kańczugi, gdzie jest jedyny w Polsce warsztat restaurujący zabytkowe Saaby. Przejażdżka dwusuwowym Saabem, jaką mi tam zafundowano, zachwyciła mnie. Zapragnąłem mieć takie auto.
M.G. Kiedy stał się Pan posiadaczem tej 95-ki i w jakim była stanie przy zakupie?
D.K. To radosne dla mnie wydarzenie miało miejsce w sierpniu 2004 roku. Auto było wcześnie w normalnej eksploatacji. Technicznie pełnosprawne. Wymagało jedynie gruntownego przeglądu. Po odbiór samochodu, z Gdańska do Kańczugi wybrałem się pociągiem. Drogę powrotną odbyłem już na kołach. Miałem tak ogromną chęć jazdy tym autem i tak wysoki poziom adrenaliny, że dystans ponad 700 km pokonałem tym zabytkowym samochodem w 11 godzin.
M.G.Poznał Pan historię auta od ostatniego właściciela, zawsze mnie ciekawi jaka była historia takiego pojazdu?
D.K. Jak już wspomniałem, auto było w bieżącej eksploatacji. Jeździł nim starszy pan, któremu syn z uwagi na bezpieczeństwo ojca zabronił prowadzić. Auto nie ma przecież żadnych współczesnych udogodnień. Układ kierowniczy bez wspomagania, to samo tyczy się bębnowych hamulców. Auto trafiło do Kańczugi w ramach rozliczenia za wcześniej odrestaurowane dwa zabytkowe Saaby. Było więc do szybkiej sprzedaży. Byłem pierwszy, którego o tym poinformowano. W czasie jednej z kolejnych wizyt w Kańczudze poznałem byłego szwedzkiego właściciela. Cieszył się, że auto sprawia mi tyle radości.
M.G. Czy jest w Polsce fanklub miłośników zabytkowych Saabów?
D.K. W Polsce działają dwa kluby miłośników marki Saab. Saab Klub Polska zrzesza fanów modeli 900 i 9000, aut głównie z lat 80. Od 2002 roku istnieje, powstały w Kańczudze nieformalny Klub SAAB-GT Classic, którego członkami są posiadacze zabytkowych modeli 92, 93, 95, 96, 97 Sonett i 99. Dość powiedzieć, że najstarszym klubowym autem jest Saab 92 z 1950 roku.
M.G. Doszły mnie słuchy, że poznał Pan osobiście Erica Carlssona; było to w Szwecji, czy u nas, bo wiem, że niejednokrotnie gościł w Polsce?
D.K. Tak, to jedno z moich motoryzacyjnych marzeń, które się spełniło. Erika Carlssona poznałem w Szwecji podczas 25 Międzynarodowego Zlotu Członków Klubu SAAB w Ljungbyhed. Erik to żywa legenda szwedzkiego i światowego sportu motorowego, jeden z najwybitniejszych kierowców rajdowych, który przez całą swoją karierę sportową jeździł tylko Saabami. Jednocześnie jest ujmującym i serdecznym człowiekiem. Dzięki doskonałym relacjom z naszym klubem, Erik Carlsson już dwukrotnie odwiedzał Polskę, obejmując patronat honorowy nad organizowanym co dwa lata w Mosinie Zjazdem Zabytkowych Saabów.
W maju 2011 roku odwiedziliśmy Erika w jego domu w Wielkiej Brytanii. Gościnny i serdeczny gospodarz udostępnił nam wiele archiwalnych zdjęć ze swojego udziału w wielu rajdach samochodowych. Zdjęć pochodzących z prywatnego archiwum Carlssona, nigdy dotąd nie publikowanych. Wykorzystaliśmy je w wydanej w 2012 roku książce „SAAB”, pierwszej takiej publikacji na polskim rynku.
M.G. Widziałem tę książkę, niesamowite compendium wiedzy o Saabach z przepięknymi zdjęciami! A może Pan opowiedzieć jakąś anegdotę związaną z Erikiem Carlssonem?
D.K. Z osobą Erika Carlssona wiąże się wiele ciekawych historii i anegdot. Przytoczę choć jedną z nich.W samochodach z silnikiem dwusuwowym, w tym i Saabach czasami zdarza się, że posiadając trzy biegi do jazdy do przodu i jeden wsteczny, następuje odwrócenie tych proporcji i auto nagle posiada trzy biegi wsteczne i tylko jeden do jazdy do przodu. Nie jestem „technicznym” i nie potrafię tego wyjaśnić fachowo, ale znawcy tematu wiedzą, o co chodzi.
M.G. Znam tę sprawę , proszę podzielić się z czytelnikami, bo historia ciekawa.
D.K. Taki przypadek zdarzył się kiedyś Erikowi Carlssonowi w latach 60. podczas testowania rajdowego Saaba 96 w okolicach Trollhattan. Nie mogąc doczekać się przyjazdu serwisu postanowił wrócić do miasta jadąc…tyłem. Wzbudził niebywałą sensację gdy podczas jazdy tyłem przez miasto wyprzedził autobus komunikacji miejskiej, czym wprowadził w osłupienie jego kierowcę. Do fabryki Saaba w Trollhattan dotarł bez problemu nie powodując przy tym żadnej kolizji drogowej.
Inna ciekawostką jest również to, że pracując przez wiele lat dla Saaba, Erik Carlsson nigdy nie podpisał umowy o pracę. Jego zatrudnienie oparte było na dżentelmeńskiej umowie z fabryką, umowie, z której obie strony wywiązywały się zawsze bez zarzutu. Miarą uznania i szacunku dla tego wybitnego kierowcy niech będzie fakt, że rondo na drodze dojazdowej do dawnej fabryki i muzeum Saaba nosi imię Erika Carlssona.
M.G. W jakiej kondycji jest obecnie SAAB?
D.K. Po wielu zawirowaniach, dwukrotnych zmianach właścicieli, w 2012 roku firma Saab została sprzedana azjatyckiemu konsorcjum National Electric Vehicle Sweden AB (NEVS). Zamiarem nowego właściciela jest produkowanie samochodów elektrycznych. NEVS jest w istocie chińsko-szwedzką grupą inwestycyjną.
W pierwszej kolejności trafi na rynek Saab z silnikiem benzynowym, na wiosnę 2014 oferta ma być poszerzona
o model z silnikiem elektrycznym.W grudniu ubiegłego roku wznowiono w Trollhattan produkcję modelu Saab 9-3 Aero Sedan wyposażonego w 2-litrowy silnik z turbodoładowaniem. Cena samochodu wynosi USD 42.600,-.
M.G. Zawsze ,na koniec zadaję to pytanie, czy zamieniłby Pan swojego saaba na inne auto?
D.K. Prędzej piekło zamarznie ( śmiech)!
M.G. Bardzo dziękuję za tę pasjonującą historię Pana i saaba, życzę zawsze wspaniałych jazd tym unikatowym samochodem!
Z przyjemnością przeczytałem artykuł, samochód piękny i ciekawie opisane.Dobrze,że przypominacie sylwetki dawnych mistrzów, bo już nikt o nich nie pamięta.
Dziękuję, postaramy się uruchomić nowy cykl , proszę śledzić stronę. Pozdrawiam Anna Gut
czytając kolejne artykuły na temat pasji samochodowej mam nieodparte wrażenie, że to nie wszystko, że zawsze będzie coś ciekawego do opisania i poznanie ludzi, którzy kochają swoje wehikuły ponad życie, czekam na kolejne 🙂 🙂 🙂
Igo, bardzo dziękujemy za miłe słowa, postaramy się sprostać zadaniu! Już niedługo kolejne ciekawe opowieści!
No proszę, też coś ciekawego, chyba kupie jakiegos zabytka
I pomyśleć ,że kilkadziesiąt lat temu tylko takie auta jeździły….
Piękny egzemplarz!
WOW
Wow do kwadratu! Top